26 lipca 2019

Nadmorski plener czytelniczy 2019| Trójmiasto | Gdynia | #2019!

Witajcie!
Dziś, przychodzę do Was z postem podsumowującym wydarzenie książkowe, które miało miejsce w ostatni weekend

A mianowicie, jak w tytule...
Zapraszam Was
na...

Nadmorski plener czytelniczy 2019!


Na pomysł wyjazdu do Gdyni i sprawdzenie – „z czym to się je?”, wpadłam zupełnie przypadkiem – a raczej usłyszałam kilkukrotnie od znajomych informacje o tym wydarzeniu, były bardzo zachęcające.

Nie wiem, kto z nich był pierwszy, ale najbardziej zapamiętałam ostatnią rozmowę o NPC ze znajomym wydawcą, z mojego ulubionego wydawnictwa, u którego zawsze wychodzę z książkami…
To właśnie On sprawił, że te myśli o wyjeździe do Gdyni i sprawdzeniu, co to w ogóle za wydarzenie, stawało się bardziej realne do wykonania.

Dodatkowo, na zakładce tegorocznych majowych Targów w Warszawie, na odwrocie loga WTK, znajdowała się informacja o tym lipcowym wydarzeniu…

Później, napisałam do kilku znajomych książkoholików, propozycję wspólnego wyjazdu na ten weekend do Gdańska, jednak jedna osoba tylko temu przyklasnęła.
A była nią MałGosia z Recenzji Knigoholiczki – i to właśnie z nią ustalałam kolejne szczegóły tego wypadu – co, gdzie jak i kiedy.

 Plan wydarzeń, organizator podał dopiero na tydzień przed otwarciem Nadmorskiego Pleneru Czytelniczego.

Jeszcze przed wyjazdem do Trójmiasta, postanowiłyśmy z Gosią, że nie kupujemy zbyt wiele.
Niestety, plany są po to by je zmieniać – a ceny na niektórych stoiskach w Gdyni były bardzo promocyjne i przede wszystkim … kuszące.

Poza tym, planowałyśmy na plenerze być przez całe 3 dni jego trwania, ale niestety życie pokrzyżowało nam to – i przeze mnie musiałyśmy odpuścić ten niedzielny dzień na Bulwarze.

Wyruszyłyśmy z Warszawy w czwartek kilka minut po godzinie 8, choć Gosia musiała jeszcze do mnie dojechać, gdyż mieszka w okolicach Siedlec. Dotarłyśmy do Gdańska koło 11.30 – o tej porze byłyśmy na peronie.

Po wyjściu z niego, ruszyłyśmy coś zjeść, a potem zameldować się i zostawić rzeczy w miejscu noclegu, jakim był 3city hostel, po czym ruszyłyśmy na spacer po okolicy. A później wpadłyśmy na chwilę do Sopotu i na molo…

Pleneru tego dnia nie było, gdyż zaczynał się dopiero od piątku…

PIĄTEK

Piątek rozpoczęłam od wstania około godziny 5:30, kilkadziesiąt minut spędziłam z książką, z którą przyjechałam tam – Pod podszewką. Prawdziwy wizerunek pisarza, a później, przespacerowałam się na Gdańską Starówkę, podczas gdy Gosia jeszcze spała.

 Przeszłam obok pomnika Jana Sobieskiego, przez Złotą bramę, koło fontanny Neptuna, aż do zatoki dla statków, a wracałam obok Kościoła Mariackiego.

Wróciłam, posiedziałam na portalach społecznościowych, troszkę z książką, gdy moja współlokatorka się budziła i ogarniała do wyjścia.
W międzyczasie, zauważyłam, że komputer, który zabrałam ze sobą do Trójmiasta, nie ma w swojej budowie czytnika kart pamięci i wybrałam się na małe zakupy – gdzie tanio kupiłam ten brakujący element do zgrywania zdjęć z aparatu.

Około godziny 11- 11:30 wyruszyłyśmy w stronę dworca PKP, skąd pojechałyśmy SKM-ką [Szybką Koleją Miejską] do Gdyni.

W moim planie Targowym na ten dzień, było zapisane tylko jedno spotkanie autorskie – a mianowicie z Niną Majewską-Brown o 15.

Po wejściu na Bulwary, pierwsze, kogo spotkałam, to swojego znajomego Tomka, który zachęcał rodziny z dziećmi do zajęć w namiocie – Sali dla dzieci.

A jeśli chodzi o pierwsze przystanki na stoisku wydawnictw, to były to Wydawnictwo Czwarta Strona i Wydawnictwo Kobiece, gdzie przywitałam się z dziewczynami na tych stoiskach.

Następnie przeszłam się po alejce na bulwarze nadmorskim, gdzie patrzyłam, na jakich stoiskach są promocje oraz jakie książki są po 10 złotych… A tych stoisk ze stolikami, bądź paletami tanich książek, było ich kilka – m.in. Czwarta Strona, Filia, MG, Kobiece, czy SQN.


Przy okazji, przywitałam się z chłopakami z SQN – z Tomaszem i Szymonem, i ujrzałam ich książki na ich półkach i wystawce, oraz z Robertem z Wydawnictwa Vectra.

Pierwsze nabytki popełniłam podczas „spacerów” wzdłuż stoisk, między innymi na Wydawnictwie Media Rodzina
Tam właśnie skusiła mnie promocja „kup 1 książkę z serii Gorzka czekolada i wybierz dodatkowo 1 z 4 książek”. Takim sposobem, kupiłam ostatnią wydaną u nas część serii Nele Neuhaus Dzień matki i dodatkowo otrzymałam Hawajskie alibi, która to najbardziej mnie zaciekawiła.
Kolejnymi nabytkami podczas tych spacerów przed odpoczynkiem, zdobyłam Umowa stoi & Pieszo i beztrosko z SQN oraz kilka książek – w ilości 3 - z Wydawnictwa Poznańskiego, vel. Czwarta Strona.

Jeszcze przed 15, po chwili odpoczynku i włożenia książek do jednego plecaka, przeszłam się na stoiska Wydawnictwa Filia i Kobiecego, gdzie kupiłam kolejne 2 książki. A także na stoisku Wielkiej Litery, kupiłam kolejną książkę za 10 złotych.

A pod koniec piątkowego pobytu, na sam koniec, już zbierając się w stronę autobusu, kupiłam ostatnie 2 książki na Czwartej Stronie.

I takim sposobem, do pokoju przywiozłam 15 książek – nie licząc tytułu, który czytałam i książki zabranej do podpisu.

SOBOTA

Ten dzień, zaczął się dla mnie wywrotką na śliskiej podłodze w łazience – na szczęście po zderzeniu głowy z kaloryferem w tym pomieszczeniu, nic poza guzem nic mi się większego nie stało…

Potem zajrzałam do pobliskiej biedronki w poszukiwaniu klapek, bądź sandałów…
A wyszło na to ze zamiast jakichkolwiek butów, wyszłam ze sklepu z 3 płytami, filmem i 3 książkami po 9.99/sztuka.

Natomiast, drugi dzień Nadmorskiego Pleneru czytelniczego, zaczął się dla nas od około godziny 11…
Gdyż o 11 miała być rozmowa Doroty Milli na scenie plenerowej. I to był mój pierwszy punkt z listy, składającej się z 3 pozycji.
A po drodze dołączył jeszcze jeden, gdyż na Facebooku, zobaczyłam, że jeszcze jedna autorka ma być na jednym ze stoisk.

Jednak pierwszym moim przystankiem było stoisko antykwaryczne, gdzie za niewielką cenę zakupiłam książkę Kasi Bulicz Kasprzak pod tytułem Szlachetne pobudki.
A po niej, kupiłam książkę, która chodziła za mną od lat – Dwóch panów z branży Kasi Czajki znanej z bloga Zwierz PopKulturalny.

Potem, spotkałam Renatę – i dzięki niej, dowiedziałam się, że Wydawnictwo Filia zorganizowała akcję szukania najnowszej książki Agnieszki Krawczyk Lato wśród Wydm.  I właśnie dzięki niej, zdobyłam egzemplarz dla siebie i jeden dla Gosi..

O 11, chwilę posłuchałam Doroty Milli w rozmowie z Piotrem Dobrołęckim, aby podejść i porozmawiać chwilkę z Aleksandrą Tyl. Później wróciłam i posłuchałam do końca rozmowy Doroty i pana Piotra.

W międzyczasie, spotkałam znajome książkoholiczki, a wśród nich Autorkę Annę Kasiuk.

Po skończeniu rozmowy autorki i podpisaniu, kupionej dzień wcześniej, książki w promocji, przeszłam na stoisko SQN, gdzie kilkanaście minut spędziłam w towarzystwie Tomasza, na rozmowie – nie tylko o książkach Autora, który miał później spotkanie.

Po rozmowie, by nie przeszkadzać Tomkowi, poszłam dalej, w stronę plaży, gdzie na tarasie restauracji, zauważyłam znajome twarze, w tym 3 autorki – Dorotę, Anię oraz Anitę Starmach.

O 13, na scenie plenerowej, miał spotkanie Autor z ramienia wydawnictwa SQN – Jakub Małecki. To spotkanie prowadził Jerzy Kisielewski. Podczas spotkania, Kuba odpowiadał na pytania zadawane przez prowadzącego, a także od publiczności. Przy okazji, Autor zdradził słuchaczom, co poza premierą wrześniową - książką Horyzont, może się znaleźć jeszcze na półkach księgarskich jego autorstwa – na przykład opowiadanie.

Kilka minut po spotkaniu, stałam w kolejce do Jakuba, z dwoma książkami do podpisu – jedną była w twardej oprawie Nikt nie idzie, a drugim tytułem był Pod podszewką, w której miał on swój udział.

Po podpisach i zdjęciu – której do tej pory nie zobaczyłam – trochę się obawiam co na nim jest, wróciłam do dziewczyn i pozostały czas do rozstania się ekipy, spędziłam z nimi.

A o 16, udało mi się szybko zdobyć Autograf Autora, który był na mojej liście, a mianowicie Rafała Kosika.

Tego dnia, z targów wyszłam z 15 tytułami, z czego 3 nie były dla mnie 😉 i już dwóch się pozbyłam na rzecz Natalii z bloga Książkowe Kocha nie kocha.

Jednak wychodząc z tego Wydarzenia, nie wróciłyśmy od razu do pokoju, a wyruszyłyśmy na Stogi, gdzie spotkałyśmy Dorotkę z Przeczytanek, wraz z córkami i to właśnie z nią, spędziłyśmy kilka chwil.

Ostatnia noc w hostelu i w niedzielę rano, ruszyłyśmy na pociąg, gdyż musiałam załatwić sobie klucze do pracy.
Gdańsk pożegnał nas ... deszczem....

------------------------------______________________---------------------------

A wy byliście kiedyś na tym wydarzeniu?
I czy ciekawią Was pozostałe moje zdobycze książkowe, opisane w tym poście?

Pojawią sie one za kilka dni w poście stosiskowym z lipca...

Zapraszam do komentowania...
I...
Do napisania!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Disqus for recenzje wedlug natalii